Przeczytałam tu szereg bardzo trafnych i zasłużenie pochlebnych opinii o tej niepozornej książeczce. Wrzucę do nich swój kamyczek, który zwróci uwagę na autora, jako pisarza. Nie, żebym jakoś szczególnie się na tym znała, ale od razu nasunęło mi się kilka spostrzeżeń. Gdy rozpoczęłam lekturę, natychmiast poczułam, że to wciąga, porywa, powoduje, że chce się wiedzieć, co wyniknie z tej historii, bo tu Ania i jej rozterki, a gdzie dotykanie Boga? Nie wiem-świadomie czy nie,na początku autor serwuje czytelnikowi zachęcającą obietnicę, że nie będzie nudzić. I co się okazuje? Dotrzymuje słowa. Rzeczywiście nie nudzi, a nawet podsyca zainteresowanie zadając szereg dowcipnych i bardzo trafnych pytań, przetyka tekst zabawnymi dygresyjkami. Ujmujące jest to, że ciągle zwraca się bezpośrednio do mnie, do Ciebie, dzięki czemu tworzy się niepowtarzalna więź między autorem i czytelnikiem, który czuje, że jest istotnym elementem tej historii, czuje się ważny i zrozumiany miedzy innymi dzięki ciekawym odniesieniom do zwykłego człowieka i jego prawdziwego życia. Owszem, autor wskazuje drogę, ale nie moralizuje i nie naciska, wreszcie daje wybór. Dzięki takim zabiegom łatwiej skłania do refleksji i przemyśleń. Choć wyraźnie widać zaangażowanie piszącego, jego oddanie i miłość do Boga, to nie ma w tym nadęcia i fanfaronady, czuje się prostotę przekazu. Tekst trafia do każdego, bez względu na wiek. Tym łatwiej czytelnik przyjmuje przekazywaną treść, a w efekcie ma szansę zweryfikować swoją postawę wobec Boga, drugiego człowieka i miłości. Po lekturze dostrzegam niewątpliwe zacięcie literackie księdza Zbigniewa, łatwość kontaktu z czytelnikiem i poruszania serc. Dziękuję księdzu za tę książkę.